piątek, 15 stycznia 2016
Ukryty sens o moralnym zepsuciu i zaburzonym postrzeganiu Człowieka (generic noun) poprzez media społecznościowe i wirtualny ekshibicjonizm
Przykryłam siki Tuliusza poduszką, żeby nie było widać i czuć (tsa), bo miałam do napisania wczoraj essay życia, no oczywiście nie życia, ale ja to tak lubię wszystko zostawiać na ostatnią chwilę, a jaki jest lepszy moment na zabiegi kosmetyczne odkryciem tego stycznia, jak nie wtedy, gdy czytam dziesiąty raz te same artykuły ebsco na temat Malcolma X. i jego bambusowego radykalizmu? Naprawdę polecam murzyńskie mydło, a może afrykańskie + maska z kurkumy i hydrolatu z drzewa herbacianego, wypala ryj, ale oprócz czerwonych placków, lico mam tak promienne i gładkie, jak w reklamach, mimo że szczerze nie wierzę nigdy w takie natychmiastowe efekty. Aż nie potrzebowałabym lumiere fantastik mac prepnprajm, ale dostałam poświateczny prezent od znanej Londonerki Katarzyny Z., obiecałam jej w podzięce długiego hasztaga, ale aż głupio mi wrzucać te wszystkie fotki #chwaliszsieczyżalisz na instagram, gdy i tak nie zbierają dziesiątek lajków, być może dlatego, że nie ośmieszam się nawoływaniem do lajkowania arabskich szejków tagami mogącymi być również nawoływaniem do seksualnego napastowania. Tak właśnie funkcjonuje dzisiejsze smutne społeczeństwo, podziękuję za ten ekskluzywny prezent poprzez media społecznościowe. Alek pojechał do Warszawy i mam nadzieję, że dzień na UKSW minął mu pomyślnie, ale w tym momencie mi nie odpisuje, może znów wyjedzie z wątem, że tu o nim piszę. Mogę w ogóle nie pisać! W mieszkaniu śmierdzi prawdopodobnie zepsutym filetem z dorsza atlantyckiego, zamieniam się w Karolkę z tym zepsutym jedzeniem, gdy miliony cierpią głód i pragnienie. Oprócz niewątpliwie wartościowej wiedzy, fantastycznych taktyk w zadaniach typu general knowledge of English, wyniosłam z KZu niesłychanie relewantne wartości, trochę ironizuję, a trochę nie, Pani G. opowiada, jak obdziera się psy ze skóry, na żywca, i nie jest to już śmieszne, zajęcia może mijają w TRYMIGA, ale wczoraj zakręciło mi się w oczach kilka łez, wiem, że jestem właścicielką kilku par martensów bądź innych wyrobów skórzanych, ale jednym z moich ważniejszych postanowień noworocznych jest być wierną swoim ideom i nie naginać pojęcia weganki, którym także się często hasztaguję. Magda właśnie zaszerowała na fejsbuku Top 5 Na Pośladki, a Kasia przyrzeka, że katuje Chodakowską, wierzę, mam nadzieję, że nie widziała, co Maksymilian podgląda czasem w proponowanych zdjęciach na INSTA, mam nadzieję, że nie uległa temu, co i ja przed laty i wiecznie postrzegać będzie się, zakładając oczywiście jakiś błąd, ale jednak w sposób optymistyczny, że 24 lata to tylko tyle, a nie aż, bo gdy dzieci urodzone już w tym stuleciu stają się dorosłe, przynajmniej wizualnie, czuję się stara, ale też wiem, że powielają tylko wzorce, które zdecydowanie uważam, nie powinny być propagowane. Długa historia. Wieczni studenci, katujący swoje ciało zgoła odmiennie, trując swoją wątrobę, skórę i umysł, uwieczniając na sobie chwilowe trendy i tendencje, mam nadzieję, że nie pożałują. Rzekłabym odwrotnie, ale co wykańcza człowieka bardziej niż niezgodność ze swoim ucieleśnieniem i gnijące od wewnątrz sumienie? Jestem ofiarą i chłepczę truciznę, zdaję sobie jednak sprawę z uzależnienia i nie jestem w stanie oderwać się od czary goryczy! Ale mam wenę, lol. Odzyskałam 104 funty i 72 pensy, mam nadzieję, że tego nie przepierdolę, niebawem podróże, przygody, a mi nie chce się wyciągnąć prania z pralki i włożyć weń obszczanej przez mojego wspaniałego koteczka kołdry. Że w ogóle się mieści, błogosławieństwo. W dniu 15.01.2016 zaczynam zbierać literaturę do swojej pracy licencjackiej, nadgorliwość i podniecenie gorsze od kupowania sobie kalendarza ze szturmowcem tylko w celu organizacji terminów w zimowej sesji, ale niewątpliwie czynność odciążająca w pewien sposób umysł. Kończę, bo Alkers odpisał. Nie czuję się dobrze obserwując społeczeństwo konsumpcyjne, ale odnajduję małe przyjemności w rozmawianiu z Justyną o wyższej kulturze i czytając Schopenhauera.