środa, 14 października 2015

Fajnie było iść dzisiaj Żabianką, bardzo fajny lumpeks tam jest i się nie śpieszyłam do momentu, gdy nie spojrzałam na zegarek. Kupiłam kilka bardzo fajnych rzeczy i tak naprawdę, to taki środek października jest i fajny i niefajny, ale zdaje mi się, że wszędzie muszę się śpieszyć i nawet nie mam kiedy spojrzeć na niebo czy drzewa. Tyle stresu, a każdy jak wybitny psychoterapeuta mówi spokojnym tonem "ale co Cię tak stresuje, Iza?" "gówno" - odpowiadam stanowczo i z uśmiechem. Alek mi obiecuje, że wyprowadzimy się do Warszawy czy Izabelinu najszybciej jak się da, ale trochę się boję, że to nieprawda, bo skoro Karolka wyprowadza się do Londynu, to ja jeszcze chwilę chcę pobyć dzieckiem i studiować, udawać, że to jak w szkole, a Mama, czyli Alek, zrobi mi rano kawkę i śniadanko. Alek jest kochany. Wszyscy jesteście kochani, tylko ja bezużyteczna, durna, lękliwa, amputują mi żuchwę.