wtorek, 25 sierpnia 2015
Czy kiedykolwiek zrzygaliscie sie we wlasne rece przed setka osob roznych narodowości na lotnisku East Midlands na wiesc, ze samolot, ktorym mieliście leciec właśnie startuje? Ogolnie to hiperwentylacja, rzygi i swiadomosc, ze gdyby nie obsluga lotniska, w tym momencie siedziałabym na kuchennym krzesle w goclawskiej kuchni z rajstopami obklaczonymi przez siersc Leona, to nic. Mam wielką traume, zaburzenia osobowosci i tak jakby cos na sile trzymało mnie w tym wilgotnym kraju pelnym octowych chipsow. Mialam byc w Modlinie, a o tej porze Arundel Drive mi majaczyla w wieczornej mrzawce. Od samego poczatku wszystko, co zlego mogłoby sie zdarzyć, zdarzylo mi sie na tym lotnisku, przeczucia nie klamia i uznalam, ze nagla wena lingwistyczna sypiac "fucking" przed każdym rzeczownikiem mojego monologu w kanciapie dla osob z atakami paniki, pozwala mi napisac jeszcze kilka notek, chociaz nikt zupelnie nie zauwazyl nawet, ze przestalam.