wtorek, 28 czerwca 2016

A kiedy zaprzeczam sama sobie jeśli chodzi o stanowisko opisane wczoraj, załączam sobie ulubioną Suicidal Playlist składającą się z utworów opiewających niezależność w sprawie decydowania o własnym życiu lub śmierci. Najbardziej lubię oczywiście Xiu Xiu - Dear God I Hate Myself i Giles Corey - I'm Going To Do It. Już chyba takie przyzwyczajenie, że sama ja zamiast pogłaskać się po głowie z miłością, robię szoping, to i tak w najlepszej wersji siebie, bo w innych to robię rzeczy autodestrukcyjne (nie, żeby szoping nie był, ale to naprawdę najlżejszy kaliber upokorzenia siebie przed sobą). Więc i innego zachowania z zewnątrz już nigdy nie będę oczekiwać. Postanowiłam sprecyzować co dokładnie chciałabym dostać jako Łaskę Chrystusa albo pod choinkę, ew. na drugą rocznicę. Ja wiem, a Ty? Najśmieszniejsze jest to, że tylko ja mogę sobie to dać. Jak się jest nieszczęśliwym, to szczęśliwa miłość nie sprawi jakiegoś zajebistego cudu. Jak się jest zakompleksionym, to czyjaś miłość nic nie wyleczy. Jak się siebie bardzo mocno i namacalnie nienawidzi, to czyjaś miłość może to nawet pogłębić nieodpowiednio dawkowana.