niedziela, 27 marca 2016

Wieczfnia kosc., przez f... tak sie nazywa miasto/wies, obok ktorej przejezdzam wlasnie polskim busem w drodze do Alsona. Nie wiem, czy gdy zapukam, nie otworzy nikt na czas, nawet nie bedzie psa, a ja, znow bede saaa-am.. Nie wiem tez, skad ta parafraza, ale mam powazny problem fizjologiczny, a jak wiadomo, bedac w fizjologicznych tarapatach, nie lada pomysly przychodza do glowy. Otoz jest niedziela wielkanocna, zamiast jesc w duzych ilosciach, staralam sie u Cioci zapic glod duza iloscia wody i kawy, a teraz.. w tym wc mniejszym niz samolotowe, smierdzi tak niemozebnie i trzesie tak niekomfortowo, ze nie jestem w stanie oproznic swojego pelnego od trzech godzin pecherza. Ja rozumiem, ze sa swieta itp, ale apeluje, to jest interwencja, ludzie sprzatajacy, sprawiacie niewinnym podroznikom katusze!