środa, 3 lutego 2016

Mam zamiar tutaj umrzeć, na przewróconym do góry nogami materacu 140x200 w otoczeniu smrodu kociego moczu delikatnie złamanego nutą jaśminu i olejku z drzewa herbacianego, najebana po sześciu mini pączkach wegańskich, bo zamiast jednej, dałam ee cztery, pięć (?) łyżek spirytusu do ciasta, ale polecam, na ostatni posiłek wyśmienicie obrzydliwe. Naprawdę, wszystkiego mam potąd. Co prawda mondrej głowie dość po słowie, lol, bardzo dobrze kujonię, ale nikt mi nie wykuje na nagrobku "successfull English philology student, great at syntactic trees"* no nie, nie wykuje. Czara goryczy się przelała, ujęłabym to jakimś angielskim przysłowiem, ale naprawdę mi się nie chce i nie pamiętam. Wszystko tu jest obsikane, mam ochotę oskórować Tuliusza.

*edit po 2 tygodniach, zajebiście successfull, zwłaszcza przez dwa l....... mój Boże.....