wtorek, 5 stycznia 2016
Nieprzespana przez modlitwe w cudzej intencji noc: o 4:40 na skrzyzowaniu Chlopskiej i Jagiellonskiej chuchanie w suchy szalik zamienia sie w chuchanie w zmrozony szalik. Jak sie guma przyczepi do ciucha, to trzeba zamrozic, oskrobac i wyprac. Niektore gumy nie zejda nawet po wielu latach, takie smierdzace i wyzute juz dawno przez kogos innego. O rzeczonej porze w tymze miejscu moje "co Ty tutaj robisz?", z akcentem na ostatnie sylaby, jak zolniez IRA albo Jamie Dornan w The Fall, przecielo powietrze jak ostry mroz. Rzucanie mydlem i glosne tupanie, nie wspominajac o odglosach rzezi, tez towarzyszyly mi tej nocy, gdy postanowilam postanowione. I juz nie mam bezpiecznego miejsca, wygodnego lozka, przyjemnych dni, teraz raczej cierniowa podwiazka. Ale przysiegam, chcialabym, zeby bylo jak glosza zyczenia, zeby ten rok przyniosl cokolwiek dobrego. Ostrze noz na zalosnosc, fantazjuje o smierci, nigdy tak bardzo nie tlumilam agresji.