sobota, 19 lutego 2011

O stary! Ale miałam dzisiaj chory sen. Za moment muszę się zbierać (mam dzisiaj potworny sprawdzian z chemii, nigdy w życiu nie skumam moli i zapewne zostawię te zadania na maturze puściutkie jak moja główeczka), aczkolwiek muszę opowiedzieć swój sen, bo dawno nie miałam takich psychodelicznych filmów, serio. Otóż akcja jego rozgrywała się bodaj w Katowicach, zastanawiam się gdzie to było, ale nie pamiętam, chyba jakoś jak się szło od Piotra Skargi na około do Spodka czy Ronda, no ale mniejsza z tym, tam gdzieś jest taki sklep mięsny "Szyneczka", z którego kilka razy się śmiałam, bo tam w ogóle mają swojskie nazwy (monopol u Richarda na przykład), ale zamiast tego mięsnego było studio tatuażu PANDEMONIUM i ja tam właśnie wchodziłam, a była zima i skądś sobie szłam i zaszłam i spotkałam tam Barszcza! Ostatnio mu się śniło, że umarłam na marskość wątroby, no ale ta akcja była jeszcze lepsza. W każdym razie w tym studio (bo chyba nie studiu, nie wiem) były jakieś rozległe podziemia i tak naprawdę, to pod ziemią kręciła się ostra biba, a Barszczu siedział na jakichś rurach, potem jeszcze widziałam tam Paulę i Tymka przy jakimś psychodelicznym barze, ale weszłam przez jakiś dziwny właz i stała dziwna (!) kolejka i widzę na tych rurach tego Barszcza i podeszłam, a on powiedział, że czeka na swoją kolej, bo dzisiaj w Pandemonium można sobie za darmo wytatuować batalistyczną scenę z Potopu, a ja, że łaał, Miami Ink i w ogóle wszyscy okazali się tacy obtatuowani, ale wtedy w ogóle nastąpił dziwny przełomowy moment snu, albo może to był drugi sen, bo jakoś dziwnie to było rozległe w czasie, bo to wszystko okazało się być jakimś postapo i to były podziemia, w których ludzie żyli jak szczury i ja sobie zdałam z tego sprawę i chciałam wyjść, ale zrobił się tłok i trochę się bałam i ktoś w mojej głowie powiedział/zaśpiewał "Przewodnikiem mi Żółty Samoistny Człowiek" , tylko nie mam pojęcia co to było za hasło (ach ten Jacek Stachurski), no ale to już był koniec tego snu, bo w tym momencie usłyszałam "Izunia, wstawaj!" i jeszcze coś mi się ledwo majaczyło, że mój pociąg zaraz odjeżdża, a ja nie mam jak wyjść z Szyneczki.

Nie ma to jak wielowątkowa, mega-realistyczna schiza.. mogłabym tak zapamiętywać wzory na stałą dysocjacji.