20 minut temu powróciłam do domu, a reprezentatywną ulicą Michałki szłam z Prostytutką Izą, która mi się żaliła, że zgubiła telefon i jakbym znalazła, to mi da 20zł. Nigdy jej nie widziałam aż tak z bliska, OKURNA, cooooooo za morda. Cały dzień za mną łazi "About a girl", bo wczoraj wieczorem sobie grałam i śpiewałam na Helmucie (ehe, śpiewałam na Helmucie), którego dzisiaj nie wzięłam, bobym nie zdążyła na 186. Aj nid en izi freeend. Lecę po kawę. Ok, już. Cóż, zamieszczę tutaj foteczki z komóreczki, na których zamieszczenie, Dżony vel. Andża, mi nie zezwolił, ale z okazji tej jego łacińskiej mszy, która odbędzie się za godzinę, jednak zamieszczę.

Damn, wkurzy się :D. No ale eeej, Andża, chciałeś słońce zamiast mordy, co prawda słoń i słońce to nie to samo, ale blisko. Zabije mnie, mogę się założyć.
Idę sobie zrobić kawę i posłuchać Nirvany, a i przefarbować łeb na czarną czerń, coby być safe, no przecież. Poza tym chyba rano mi łeb śmierdział lakierem do włosów, ale to nie moja wina, że okazjonalnie nie spałam na twarzy, tylko na lewym boku, przez co zrobiła mi się swawolna burza fal Dunaju (eh, Wiedeń ;c). JENY, IZA, GDZIE MASZ TOOLA?
Ładne fotoł na papa:
s karpatscha


s katowitz, jak patrzę na przewijający się wszędziej motyw mebli "Agata", to chce mi się r z y g a ć
koniec, rzyg
o jaaaaaaaaaaaaa, co za przeżycie, bliskie spotkanie trzeciego stopnia z prostą tutką Izą, woow, fajnie, aż mi szczena opadła:D:D:D
OdpowiedzUsuńps. obejrzyj sobie trylogię Bourne`a (zajebista), ii Sherlocka( coś a`la Housik:D)
buziaczki, tulaśki, cmokaśki:*;)