wtorek, 12 stycznia 2010

I pray the light lift me out.

Zdecydowanie za dużo krwi jak na dwa dni. Taki ze mnie Dexter Morgan.. chociaż nie, krwi i bólu nigdy za wiele, he he, harda Izka! Dziś pod prysznicem ładnie zaśpiewałam całe Reflection, a i mam taki humor od kilku dni, toteż, prawda, siedzi mi owa pioseneczka w głowie. Właśnie mówię mojej mamie, że na studiach zostanę weganką, a ona na to, że z głodu umrzesz, Pyzuniu. Nananana. Karolce i Kamilkowi podobał się Parnassus, no nie wierzę.. zresztą nie będę zgrywać ukulturalnionej, nie znam się na rzeczy, ale jedno wiem, było to dla mnie mega rozczarowanie Stycznia 2010 i ogólnie porównując z oczekiwaniami, straszna porażka. No ok, wypaliłam się jako recenzentka i główna moderatorka filmłebu, teraz moment, bym figlarnie uśmiechnęła się do kamery, niczym chłopiec z odblaskowym plecaczkiem z Bezsenności w Seattle, kuźwa.

rudnikowy, kuźwa, armagedon
It's calling me.

rafineria aka Barad-dûr
Before I pine away.


Barwy, kuźwa, szczęścia, jak cholera.

1 komentarz:

  1. UKULTURALNIONEJ hahahahahahahah :D
    mówisz, o tym parnassusie? a chciałam iść :<

    OdpowiedzUsuń