sobota, 30 stycznia 2010

Beukot1

Elo elo 5-2-0! Ale mam dziś poryty humor. Znaczy lepszy niż ostatnio, więc nanananannanaa. NEJL IN MAJ HEEND FROM MAJ KRIJEJTER JU GEJW MEJ LAJF NAŁ SZOŁ MEJ HAŁ TU LIIIW. Przynajmniej tutaj mogę sobie pośpiewać! Och nie, zaraz zadzwoni pan Gienio, cobym poszła zakluczyć, lol. Swoją drogą jestem zajebista, jestem jedyną osobą na świecie, która mieszka w Styropaku *serduszka*. Cóż ja chciałam, ah tak, dać świadectwo swojego ukulturalnienia i dać swą opinię na temat trzech filmików, które obejrzałam w tym tygodniu. Weronika postanawia umrzeć, byłam strasznie uprzedzona, zwłaszcza dlatego, bo Paula nie lubi Sary Miszel Żelar, a ja nie potrafiłam sobie wyobrazić Buffy, postrachu wampirów, która gra bohaterkę książki faceta, którego nie trawię za pseudofilozoficzne, nudne jak makaron, wywody. No ale zapożyczyłam sobie ten oto filmik z prywatnych zapasików Ceguy, i nie żałuję aż tak bardzo, znaczy czytałam książkę, więc wiedziałam o co cho, ale sama produkcja też nie jest najgorsza, Edward jest całkiem hot, chociaż był chory na katatonię i czasem robił miny jak obsrane dziecko. Na filmłebie dałam 7! Potem Fahrenheit 9/11, DAMN!!!!!!! Tylko Paula wie, co ten film ze mną zrobił. Wiadomo, przedstawiony został tylko jeden punkt widzenia, ale nawet jeśli te 50% to prawda, potrafię sobie właśnie teraz wyrobić trv opinię na temat wojny w Iraku et cetera, film jest baardzo dobry (9 na filmłebie, lol), na kilometr czuć amerykańszczyzną, ale to nie jest aż tak dziwne, humor i ironia Majkela Mura, rozbraja. No i Antychryst (Chyba potem zedicikuję, bo jestem na 54. minucie, ach Ty Rafale niedobry, jak śmiałeś mi przerwać?!), na razie jest, nooo, dziwny, wiadomka, Lars won Trieaieaieair, Tańcząc w ciemnościach nigdy nie skończyłam, bo nie wyrobiłam, tańcząca ślepa Bjork, no abstrakcja. Wiadomka2, letki perwers + mroczny klajmyt, ale na razie mi się podoba, rly. Anyway... teraz mam humor na Radiohead, serio, już dawno temu wyzbyłam się swej mroczności, ALE mój gust muzyczny is soł eklektik end dajwers, ic olmost skajzołfrenik. Dzisiaj jest soboota, a ja spałam do 10:17, damn it, rzadko kiedy śpię tak długo, mam ochotę naaa, na coś z Maka, a niestety na obiad mam szczypce krabów w panierce ;c mówię to po raz ósmy, ale to boooli, rly. Ok, kocham wszystkich, tak, kocham Cię wszyscy, przepełnia mnie miłość! Łączmy, radujmy i kochajmy się! Taaaak! (Dzisiejszy ciąg dalszy nastąpi, zgapczę od Ceguy jakiś rankinżek!)

4 komentarze:

  1. oo, Antychryst był mocny, Lars rządzi, dałam mu 10:)
    natomiast co do Weroniki, to nie wiem,czytałam tylko książkę i w sumie chyba z chęcią bym obejrzała, bom ciekawa, jak to zrobili.
    A Fahrenheita to nie kasuj przypadkiem,dobrzeeeeee? proooooszę:) bo chcę, pragnę, muszę obejrzeć:D

    a w ogóle to, fajnie, że Twój nastrój lepszy, cieszę się :*

    miłego weekendu, ja idę kuchcić;D kopytaka robię dziś na obiad:D

    cmok!:*

    OdpowiedzUsuń
  2. *kopytka :DDD

    a kluski śląskie po śląskiemu to gumiklyjzy! :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Kopytak, ptak z rodziny parzystokopytnych!
    Ta, wiem, Ty gumiklejzie! Btw, nie mam Fahrenheita na kompie, oglądałam w szkole na angielskim, obglądnij Weronikę, rewelacji nie ma, ale warto nawet. A co do Antychrysta, mam mieszane uczucia, pewnie powiesz "jesteś jeszcze za młoda" :D Smacznego kopytaka!

    OdpowiedzUsuń
  4. a bo ja wiem, czy za młoda;) stara dupa już jesteś, rozum masz, swój gust też. jednym się podoba, innym nieco mniej :)
    szkoda, że tego Fahrenheita ni masz:/, a ściągnęłabyś? bo u nas niestety kiepsko z tym:(

    GUMIKLYJZY, żadne gumiklejzy, Dziołcho Tyy,
    dziękuję smaczniusie były kopytaki :>
    jak wpadniesz -to Ci zrobię :>:>:>

    OdpowiedzUsuń