poniedziałek, 28 grudnia 2015
Siedem lat pozniej, nie moge sobie nawet przypomniec, czy to 28.12 czy 29. tak trwale zmienil moje myslenie, ale dobrym znakiem jest, ze mnogosc emocjonalnych bodzcow nowadays wypiera wszystkie dlugo utrzymujace sie mlodziencze nastroje. 29. na pewno. Misterny plan zostania Miss Polski Linii Lotniczych Wizzair w nadchodzaca srode, umiera smiercia naturalna, do mojego czarno-czerwonego stroju stewerdessy dochodzi wiesniacki bagaz podreczny w postaci plecaka sportowego JANSPORT, firmy ktorej to nazwy nikt nie umie z pelnym przekonaniem wypowiedziec. Adas ryczy rozpaczliwie, a Karolina go wyzywa od histerykow, ciekawe w ktorym to momencie mojego zycia taka uwaga zadzialala zgola odmiennie od zamierzenia i zaczelam sie nad soba wiecznie uzalac. Nienawidze i kocham promocje jednoczesnie, nie wiem ile mozna sie nakupowywac, zawartosc portfela rozplywa sie w nicosc, regulacja emocji jest krotkotrwala, a poprawa samooceny znikoma, kurwa ale ja sie boje zycia, nienawidze rzeczy, strasznie nienawidze rzeczy, cierpienia dzieci i zwierzat, holoty, a moze choloty, nie wiem. I pryszczy.