

Szkoła w sobotę... no nie nie, nie narzekam, skąd, jest szansa, że po drodze wpadnę pod ukraińskiego tira, co znowuż napawa mnie radością. Dzisiaj z kolei mój dzień jest, cóż, nie, nie będę go opisywać, bo nieuchronne będzie oderwanie się od klawiatury, żeby pójść ryczeć w poduszkę, ale tą czarną (kiedyś była kremowa w pieski) od tuszu do rzęs. Przed chwilą chcąc otworzyć paczkę Nestle Cheerios, prawie cała jej zawartość wysypała mi się na podłogę w kuchni. Sounds familiar? Ta, a potem sunęłam między blokami recytując "Stepy Akermańskie". Nie no, ok, anywayz, Norwid zaczyna mi się podobać, wcześniej nie za bardzo znałam, a dzisiaj troszkę mnie tak no ten, złapało to. Złap byka za rogi, złap Norwida na nogi.
Komunikat: Izabello, jeśli to potem przeczytasz, proszę Cię, nie analizuj i nie rób problemów z niczego i mów od razu i nie bądź atakująca, prooszę, bo wszystko rozwalisz, a odkryjesz to, dopiero jak przeczytasz archiwum, tak jak ja, całkiem niedawno.
Jeeeeeeee, w końcu troszkę trzecich den!

POST SCRIPTUM2 Ale mi pierdolnęli reklamę na przystanku Michałkowym, jezo, no dziękiii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz