niedziela, 10 stycznia 2010

Suck me dry.

Życie jest piękne niczym wolna muzyczka od 3:25 w "Ticks & Leeches", chociaż tak naprawdę wcale nie jest piękne, po prostu szukałam czegoś, co mogę powiązać z tą cudowną pięciodenną pioseneczką. Mama powiedziała mi dzisiaj, że moje pryszcze to kara za złośliwość, nieco mnie to poruszyło. Swoją drogą, a tak, a proszę bardzo, mam nowego blożka, coby się uzewnętrzniać o swojej beznadziejności i syfie na mordzie, jestem Iza, jestem uzależniona (dobrze, że zdaję sobie z tego sprawę) od Toola, nie lubię góralskiej muzyki ale wszyscy lubią mnie, choć to tylko dlatego, bo są zbyt tępi, by zrozumieć moje wysublimowane chamstwo (nie, żeby nie było wyjątków, odnajduję grupę zaufanych przyjaciół, którzy aż tacy tępi nie są, z kolei Ci jeszcze bardziej zaufani uważają mnie za tępą i niedowartościowaną (ale i tak Cię kocham, Paula) albo kłamią mi w żywe oczy jaka to jestem cudowna (Ciebie też Magdalena), są też tacy, którzy kochają mnie mimo wszystko albo z 8-letniego przywyczajenia (Ciebie kocham najbardziej Katarzyna), w skrócie: taa, mam trzy dziewczyny, a całą resztę lubię tylko wtedy, gdy jestem upierdliwa, a moje uczucia są zranione, ergo prosta osobowość z tej Izy). Serdecznie pozdrawiam i idę zrobić sobie kawę. Nananana.

POST SCRIPTUM Hm, jeśli poczułaś/poczułeś się urażony opisem uczuć, jakimi darzę 99% społeczeństwa, miej nadzieję, że jesteś w tym 1% tudzież nie bierz tego na poważnie, Izabella pisze wszystko na odwrót odwrotu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz